- Koordynator Regionalny – Grzegorz Korach
- e-mail: gkorach@wp.pl
- tel. 508-124-627
Zawsze więcej na sms.wroclaw.pl
Jerzy Skoczylas Homofobem Roku 2008
1 kwietnia 2008 roku "Gazeta Wyborcza" ogłosiła w formie primaaprilisowego żartu, że Wrocław jako pierwsze miasto w Polsce zalegalizuje związki partnerskie gejów i lesbijek. Pomysłodawcą takich zmian w prawie miał być radny rządzącej miastem Platformy Obywatelskiej - Jerzy Skoczylas. Na reakcję znanego satyryka nie trzeba było długo czekać. Jej forma i treść przeszła jednak najśmielsze oczekiwania. Skoczylas w liście przesłanym do wrocławskiej redakcji "Gazety" wypowiedział się w następujący sposób: "Kategorycznie protestuję przeciwko wykorzystywaniu mojego nazwiska w promowaniu dewiacji seksualnych i zboczeń. Żądam przeprosin! Zamieszczona przez wasze pismo informacja uwłacza mojej godności, poglądom i w najwyższym stopniu narusza moje przekonania religijne".
Członkinie i członkowie Stowarzyszenia "Młoda Socjaldemokracja" przyjęli tę skandaliczną, niezgodną z wszelkimi regułami dyskursu społecznego wypowiedź radnego z oburzeniem. Nie mogliśmy pozostawić jej bez stosownej reakcji. Wraz z Federacją Młodych Socjaldemokratów zorganizowaliśmy akcję pod hasłem: "Wybieramy Homofoba Roku 2008". Werdykt nie był trudny do przewidzenia. Radny Jerzy Skoczylas zapracował sobie na tak niechlubny tytuł jak mało kto. Swoje, eufemistycznie mówiąc, kontrowersyjne tezy powtórzył wszak później na łamach portalu www.mmwroclaw.pl oraz w programie Jana Pospieszalskiego "Warto rozmawiać".
15 maja 2008 roku chcieliśmy radnemu Jerzemu Skoczylasowi przedstawić nasz werdykt. Ufundowaliśmy dla niego dyplom i puchar z odpowiednią sygnaturą. "Nagrody" miały zostać wręczone przed comiesięczną sesją Rady Miasta Wrocławia. Niestety, znany satyryk, a od zeszłego roku także polityk Platformy Obywatelskiej, nie uznał spotkania z nami za konieczne. Żal, bo liczyliśmy na krótką rozmowę z panem Skoczylasem, która mogłaby zmusić go do refleksji i mocniejszego zastanowienia nad stylem i, co najważniejsze, wydźwiękiem swoich przyszłych wypowiedzi medialnych. Wygląda na to, że radnemu zabrakło odwagi do konfrontacji z nami. Okazał się człowiekiem pozbawionym klasy. Wielka szkoda, że wśród decydentów w tak wspaniałym mieście jak Wrocław są ludzie, którzy boją się spotkania ze współobywatelami i wysłuchania krytyki własnej działalności publicznej. Pozostaje liczyć na to, że po następnych wyborach samorządowych Jerzemu Skoczylasowi pozostanie jedynie pisanie skeczy dla kabaretu Elita, czyli tego, czym z powodzeniem zajmował się dotychczas.
Przy okazji przyznania tytułu "Homofoba Roku 2008" Stowarzyszenie "Młoda Socjaldemokracja" pragnie wyrazić nadzieję, by organizowanie tego typu akcji było w przyszłości potrzebne jak najrzadziej. Byłby to sygnał, że jakość dyskursu publicznego zmienia się na lepsze, a jego uczestnikami pozostają osoby do niego odpowiednio przygotowane pod względem kulturalnym i merytorycznym.
Oprac. Maciej Stasierski
Dolny Śląsk: SLD-owski "skręt w lewo" w teorii i praktyce
Lider głogowskiego SLD po obchodach 1 maja skonstatował, że Święto Pracy nie powinno być dniem wolnym od pracy. Tłumaczył to dbałością o zasobność budżetu i nikłym zainteresowaniem młodych ludzi tym świętem. Stwierdzenie to budzi zdziwienie, tym bardziej, że liderzy Sojuszu od kilku tygodniu mają usta pełne frazesów o "skręcie w lewo" tego ugrupowania. Aktywiści Stowarzyszenia Młoda Socjaldemokracja są zaskoczeni dwugłosem w partii, która dość nieudolnie próbuje się mienić się prawdziwie lewicową.
1 maja Wojciech Olejniczak wspólnie z szefami OPZZ i ZNP wydał oświadczenie, w którym możemy przeczytać, że Święto Ludzi Pracy to "dzień, który od ponad stu lat oznacza walkę o prawa człowieka, o szacunek do pracy, o jej warunki i należne za nią wynagrodzenie, o godność pracownika. Tak było kiedyś. Tak jest dzisiaj. I tak będzie jutro, bo nadal odmawia się pracującym prawa do zrzeszania się w związkach zawodowych, tak samo nie płaci za nadgodziny, żeruje na niskich stawkach za pracę.". Pomimo to, głogowski Sojusz nie widzi przyszłości dla Święta Pracy. Czy nie dostrzega również problemów o których wspomina w powyższym stanowisku W. Olejniczak? Czy pan Sienkiewicz także 22 maja, w Boże Ciało, będzie wyrażał zatroskanie o stan budżetu i niewielkie zainteresowanie tym dniem?
Członkowie SMS są rozczarowani tym, że lokalny lider socjaldemokratycznej, ponoć, partii otwarcie podważa sens podtrzymywania lewicowych tradycji. Tradycji, które choć zostały wykoślawione przez komunistyczny reżim, nie powinny popaść w zapomnienie. Szkoda, że nie wszyscy rozumieją, że 1 maja to jedyne w roku święto o czysto lewicowym rodowodzie. A wpadka głogowska to nie pierwszy zapewne dowód na to, że w SLD nawet w sferze symboliki i języka nie będzie żadnego "skrętu". No, chyba, że w prawo.
Oprac. Grzegorz Korach - Przewodniczący SMS Dolny Śląsk
Marsz dla Tybetu
3 kwietnia Stowarzyszenie Młoda Socjaldemokracja wzięło udział w marszu "Wrocław przeciw przemocy w Tybecie" zorganizowanym przez Amnesty International i "Młody Wrocław". Rozdali uczestnikom kilkadziesiąt pomarańczowych wstążeczek symbolizujących poparcie dla narodu Dalajlamy. Kilka minut mediom poświęcili Anna Sorbian i Grzegorz Korach.
Początkowo pod sztandarem stowarzyszenia, później jedynie pod skrzyżowanymi na znak protestu przeciw łamaniu praw człowieka kijami bambusowymi, przemaszerowaliśmy wraz z innymi Wrocławianami, którym nie są obojętne dawne i aktualne wydarzenia w Tybecie. Zgromadziliśmy się wokół pręgierza, najbardziej charakterystycznego miejsca wrocławskiego rynku. Tam organizatorzy entuzjastycznie zainicjowali skandowanie haseł poparcia dla walczących o wolność Tybetańczyków ("Wolny Tybet - Tak jak Polska"). Sukcesem akcji było z pewnością pojawienie się nie tylko dużej ilości licealistów i studentów, ale także członków starszego pokolenia, artystów, ważnych postaci polskiego życia politycznego.
Mimo świadomości o niewielkiej sile sprawczej tego protestu, wydaje się, że lokalnej społeczności zostało uświadomione to, co różni nas Polaków od Tybetańczyków uciemiężonych przez władze Chińskiej Republiki Ludowej - wolność i swoboda wyrażania poglądów. Mając takie możliwości nie możemy stać obojętnie.
Oprac. Maciej Stasierski
SMS wspiera strajk pracowników Biblioteki Uniwersyteckiej
W lutym pracownicy Biblioteki Uniwersyteckiej we Wrocławiu zaprotestowali przeciwko niskim wynagrodzeniom i złym warunkom pracy. Rozmowy z władzami uczelni nie przyniosły rezultatów. Studenci Uniwersytetu Wrocławskiego, a zarazem członkowie Stowarzyszenia Młoda Socjaldemokracja, solidaryzując się ze strajkującymi, rozpoczęli 26 marca akcję zbierania podpisów poparcia dla postulatów bibliotekarzy.
Wrocławski SMS skierował także list otwarty do rektora Uniwersytetu. Członkowie organizacji napisali, że kwoty 1330 zł dla pracownika z 10-letnim stażem oraz 1515 zł dla zatrudnionego z 33-letnim stażem to pensje na skandalicznym poziomie. Zwrócili także uwagę, iż szczupła kadra pracuje również w niedziele i soboty, nie otrzymując za to wynagrodzenia, a tylko ekwiwalent w postaci dnia wolnego. Jednocześnie wyrazili zdziwienie, że władze uczelni wciąż nie rozpatrzyły postulatów strajkujących.
Akcja zbierania podpisów poparcia na Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii, Wydziale Filologicznym oraz Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Wrocławskiego potrwa do końca miesiąca.
Oprac. Małgorzata Tracz i Grzegorz Korach








