Uwolnić Dzieci Kwiaty!
7 lipca, Stowarzyszenie Młoda Socjaldemokracja w Warszawie zorganizowało happening poparcia dla nadania jednej z ulic na warszawskiej Białołęce nazwy „Dzieci Kwiatów”.
O nadanie takiej nazwy jednej z osiedlowych ulic wystąpili sami mieszkańcy. „Dzieci Kwiaty” nie spodobały się jednak warszawskim radnym Prawa i Sprawiedliwości, którzy stwierdzili, że nazwa źle się kojarzy, ponieważ ruch hippisowski to taka sama subkultura jak skinheadzi, a jego uczestnicy to zwyczajni narkomani.
Młodzi socjaldemokraci w oficjalnym stanowisku poparli pomysł mieszkańców Białołęki. Ruch hippisowski był największym ruchem kontrkulturowym w XX wieku. Do światowej kultury wniósł wiele dzieł muzycznych i literackich i z tej perspektywy wywarł na nią ogromny wpływ. Ponad wszystko jednak ruch hippisowski gromadził ludzi o otwartych umysłach. Dlatego też hippisi zawsze znajdowali się pod ostrzałem krytyki tych, którzy tej otwartości obawiali się najbardziej – min. przywódców PRL takich jak Władysław Gomułka. Dziś, w rzeczywistości IV RP, hippisi ponownie znajdują się na cenzurowanym. Są w końcu przedstawicielami kultury, a już samo to w oczach radnych Prawa i Sprawiedliwości kwalifikuje ich do miana „łże-elit” i „wykształciuchów” – czytamy w oświadczeniu.
W happeningu, który odbył się w sobotę przed siedzibą Rady Warszawy udział wziął radny SDPL Bartosz Dominiak, który również popiera pomysł nadania ulicy nazwy „Dzieci Kwiatów”: Wreszcie pojawiają się ciekawe propozycje nazw ulic, zgłaszane przez mieszkańców. Nazwy ulic powinny być kolorowe, wesołe i przyjazne ludziom, a nie tylko martyrologiczne.
Projekt nadania takiej nazwy skierowany został do zaopiniowania przez radnych Białołęki, po czym wróci pod głosowanie rady miasta.
Źródło: Lewica.pl
Ewelina Latosek








